Sanktuaria Slowianskie

Jak już wzmiankowaliśmy, obiektem pierwszych napadów wikingów duńskich była wyspa Rugia i kronika Saxa przepełniona jest opisami skiero­wanych tu wypraw. Początkowo Danowie zjawiali się u jej brzegów rzadko, ale z czasem najazdy te zaczęto ponawiać rokrocznie. Dla uzyskania przewagi wikingowie duńscy dochodzili do porozumienia z książętami saskimi w celu wspólnego zwalczania silnej floty mieszkańców wyspy Rugii. Ci, ze swej strony, szukali pomocy u swych braci z lądu, by razem odpierać napady. Jednym z ważniejszych grodów na wyspie była Arkona, która skutecznie broniła się przed częstymi oblężeniami. położona na szczycie stromego brzegu, strzeżona była z trzech stron przez niedostępne urwiste skały i wodę, a od zachodu przez wysoki wał ziemny, ze wzniesionym na nim umocnieniem z drewna. Pośrodku miasta, na dużym placu, wznosiła się wspaniała, jak pisze Saxo, świątynia z drewna z ustawionym wewnątrz nadnaturalnej wielkości drewnia­nym posągiem Światowita. Ściany świątyni pokryte były malowidłami i płasko­rzeźbami. Miała tylko jedne drzwi, a jej wnętrze podzielone było na dwie części, z których jedna miała czerwony sufit. Cztery głowy posągu o krótko po­strzyżonych włosach, Zwrócone były w cztery strony świata. Jedną ręką wspierał się Światowit pod bok, a w drugiej trzymał róg, który kapłan napełniał raz do roku winem, wróżąc z niego dobre lub złe urodzaje. Po zebraniu plonów gromadzono się przed świątynią Światowita i składano ofiary ze zwierząt, po czym wyprawiano ucztę na cześć boga. Długowłosy kapłan czyścił świątynię z prochu dzień wcześniej, ukazując się co chwila w drzwiach dla zaczerpnięcia oddechu, nie wolno mu bowiem było oddychać wewnątrz świątyni, by bóg nie uskarżał się iż człowiek ośmielił się uczynić to w jego obecności. Gdy już lud zebrał się przed świątynią, kapłan wyciągał co pewien czas róg z prawej ręki Światowita, by sprawdzić, czy wino nie znikło, gdyż oznaczałoby to pewny nieurodzaj w roku przyszłym. W określonym momencie kapłan wylewał zawartość rogu u stóp posągu i po ponownym napełnieniu wychylał go na cześć boga, zanosząc prośbę o dobry urodzaj i zwycięstwo w walce z wrogami. Z kolei ofiarował duży kołacz, zanosił modły i wzywał lud do złożenia ofiar. Resztę dnia spędzano na uczcie, na którą składały się przyniesione bogu dary. Mieszkańcy opodatkowani byli na rzecz boga w wysokości trzeciej części łupów zdobytych w czasie wypraw. Ponadto na jego usługach znajdowało się trzystu konnych wojów, którzy swe wszystkie zdobyczne kosztowności składali w ofierze bóstwu. Kapłan dawał je przetopić na ozdoby mające uświet­nić wnętrze świątyni, które w ciągu roku przechowywano w dębowych skrzy­niach ustawionych pod ścianami. Zjeżdżano się tu z darami z całego Pomorza. Wśród ofiarodawców nie zabrakło także duńskiego króla Svena Widłobrodego, który złożył w ofierze pięknie rzeźbiony puchar, by wyjednać sobie łaski u głośnego Światowita. Widocznie jednak następcy Svena pozazdrościli bogu cennego daru, gdyż zgłosili się po jego odbiór, doliczając sobie za fatygę resztę zgromadzonych kosztowności. Do obowiązków kapłana należało ponadto opiekowanie się białym ruma­kiem, należącym do Światowita. Prawo dosiadania go miał tylko sługa boży. Na tym koniu walczył nocą bóg Rugiów przeciw swym wrogom, czego dowodem była gruba warstwa potu i piany pokrywająca rankiem zwierzę. Koń od­grywał jeszcze inną rolę. Przed podjęciem wyprawy układano przed świątynią; włócznie i w zależności od tego, czy koń, przechodząc przez nie, zgiął najpierw prawą nogę czy lewą, przepowiadano zwycięstwo lub klęskę. W razie nie­pomyślnej wróżby wyprawę odkładano.1

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License